Tuning – Wstęp

 Tak, więc jesteśmy posiadaczami motocykla Mz(czy też WSK, JAWA…), a jednak mimo to ciągle nam mało, tak jakby czegoś nam brakło, aby jeździło się jeszcze ciekawiej, znaczy szybciej? Tak, gdyby np. nasza eMzeta rozpędzała się zawsze i w każdych warunkach do 150 km/h i przyśpieszała zawsze tak jak na trzecim biegu, tak to by było coś. Można by wtedy konkurować z samochodami nawet na autostradzie. Pomarzyć zawsze można, czyżby tylko pomarzyć? Jeśli darzymy swoją maszynę wystarczającym szacunkiem tak, że dbamy o nią jak o własną dziewczynę, warto dać jej zastrzyk wigoru. Aha, nie zapominajmy też o tym, aby możliwie rzucała się w oczy. Jeśli chodzi o ten zastrzyk to niech nie będzie to brutalny wyzysk mocy, objawiającym się nierówną pracą silnika i szarpaniem, czy też remontem co 10 tyś. km, bo przecież nadal jeździmy na Mz. Osobiście uważam, że marka Mz ma to coś w sobie, że pomimo swojego wieku nadal przyciąga nowych i starych motocyklistów. I można by tak pisać i pisać…, ale jeśli już mowa o tuningu. Kiedyś były takie czasy(wujek opowiadał), że części trzeba było długo szukać i czekać na nie, dlatego kupowało się to co było, choć nie zawsze akurat potrzebne. Teraz jest wszystko i wszędzie. Przeglądając ogłoszenia, czy cenniki sklepów internetowych w łatwy sposób można nabyć nawet podkładkę ze skrzyni biegów. Dzięki czemu każdą, nawet dawno zapomnianą Mz można przywrócić do jazdy. Więc gdy już mamy naszą Mz i dłubiemy w niej nocami, okazuje się, że kolega też ma Mz i mówi, że jego wyciąga więcej od naszej. Co zrobić, remont to duże koszty, a przecież nasz sprzęt jest niczego sobie. I tu właśnie jest miejsce na odrobinę fantazji, jak by to było gdyby tu troszkę podpiłować….

 I tu właśnie następują działania, które potocznie można nazwać tuningiem, czy też rasowaniem. Na początku zawsze są obawy, czy przypadkiem nie zamienimy naszego motocykla w ruinę. Dlatego jako pierwsze powinniśmy pogłębić swoją wiedzę na temat danego motocykla, wyszukać wszelkie możliwe dane, opisy innych użytkowników, spostrzeżenia. Czasem informacje znalezione z kilku różnych źródeł utworzą prawdziwą skarbnicę wiedzy na nasz temat. Jeśli chodzi o silnik Mz ETZ 250/251 to na pewno, każdy gdzieś już słyszał, że silniczek jest tak zrobiony iż każdy wyzysk dodatkowej mocy kończy się jego przyśpieszonym końcem. Prawdą jest, że mamy naprawdę dopracowany i mocny silnik, ale wcale nie jest tak, że nie możemy poczynić w nim drobnych zmian, czyli np. usprawnić i poprawić warunki jego pracy, tak aby jeździło się lżej. Tak właściwie to powinniśmy sobie zadać pytanie, do jakiej jazdy służy nam nasz motocykl. Przecież dla turystyki zdecydowanie wystarczy usprawnienie naszego silnika, zamiast bezdusznego piłowania. Załóżmy, że średnio jeździmy 80-100km/h, aby ułatwić sobie sprawę należy tak kombinowć, aby w tym zakresie nie zabrakło momentu obrotowego, a zużycie paliwa było minimalne. Nasz motor nie pojedzie 150 km/h, ale będzie dysponował dobrą elastycznością i zadowoli się odrobiną mieszanki paliwowo-powietrznej. Co innego gdy jeździmy jak scigant i kręcimy do końca po obrotach aby zamknąć blat prędkościomierza, wtedy już nie ma rady i trzeba sporo dłubać aby dokopać się do dodatkowej mocy. Gdzieś tam kiedyś wyczytałem, że można wycisnąć nawet 45-47KM z silnika Mz, co ja na to? Owszem, myślę że można, ale co to wtedy będzie za motocykl?

 Jedna zasada Motocykl musi spełniać prawo drogowe, czyli spaliny, hałas pracy, wyciekające płyny, brak śladowości, instalacja oświetleniowa i sygnalizacyjna, opony, bezawaryjne hamulce, itp.

 Gdzie szukać informacji? Najlepiej wszędzie gdzie to tylko możliwe, internet, książki, gazety oraz instrukcje obsługi. Dobrze jest posiadać serwisówkę do danego motocykla z opisami wielkości luzów, kolejności składania, sposobach regeneracji poszczególnych części, itd… Należy też zgromadzić wszelkie możliwe dane techniczne o naszym motocyklu, zwłaszcza silniku.

 Należy mieć świadomość, że podjęte działania okażą się nieskuteczne i będą przyczyną zniszczena motocykla, np. z powodu mniejszej wytrzymałości części, za co nie ponoszę odpowiedzialności.